Konstrukcja powieści
Sama powieść ma bowiem kompozycje szkatułkową, o czym świadczą istniejące w niej opowieści już po wielokroć opowiedziane i przetworzone. Właściwie są to dwie opowieści: ta o śledztwie i ta o niezwykłych wakacjach. Biegną one równolegle i zaczynają się od podobnie – jeśli chodzi o strukturę – sformułowanych zdań. Pierwsze zaczyna się od słów. Właściwie jak to się stało, jak do tego doszło, że staliśmy oto we trójkę w gabinecie dyrektora szkoły [...].Wtóruje mu, aczkolwiek znacznie krócej, drugie. Właściwie jak to się stało, ze poznaliśmy Weisera? Są to pytania, na które trudno udzielić natychmiastowej odpowiedzi, niemniej umożliwiają one podjecie opowiadania, są jego początkiem, a precyzyjniej – odpowiednio początkami dwóch opowiadań, współistniejących w obrębie większej całości – tworzonego właśnie prywatnego zapisu. Te dwie opowieści dopełnione są późniejszymi przemyśleniami dorosłego narratora-pisarza, który próbuje zgłębić sens zaistniałych wypadków. Poszukuje on tego sensu wiele lat później i opowiada o swoich poszukiwaniach.